Wśród moich pacjentów z problemami ze strony żołądka często wykrywana jest również bakteria Helicobacter pylori. Jak zaraz zobaczysz – nie jest to sytuacja rzadka, więc taki stan rzeczy mnie nie dziwi, chociaż dla pacjentów niewątpliwie jest dodatkowym stresem. Szczególnie, że zewsząd słyszy sie, iż ta bakteria nie tak łatwo opiera się leczeniu (co również jest prawdą). Wszystko jednak zależy od tego w jaki sposób do tego leczenia podejdziemy, czy odpowiednio przygotujemy nasz organizm i w jakim stopniu będziemy przestrzegać zaleceń.
W części 1. skupimy się na tym czym jest bakteria Helicobacter pylori, jak dochodzi do zakażenia i jak je wykryć. Ogólnie też wspomnę o aspekcie leczenia, ale rozszerzę go we wpisie w następnym tygodniu (tam też bardziej przyjrzymy się tematowi diety).
Czym jest bakteria Helicobacter pylori i jakim „cudem” jest w stanie przetrwać w Twoim żołądku?
Helicobacter pylori należy do bakterii Gram ujemnych i jest częstą przyczyną choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy a także przewlekłego stanu zapalnego w obrębie tego narządu. Jej obecność zaburza pracę niemal całego przewodu pokarmowego, utrudniając prawidłowe trawienie a później wchłanianie składników odżywczych. Jej obecność często wiąże się z szeregiem niedoborów – szczególnie mówimy tutaj o żelazie i witaminach z grupy B, z witaminą B12 na czele.
Nieraz opowiadając Wam o żołądku wspominałam, że zawarty w nim kwas solny a w efekcie – niskie pH są czynnikami skutecznie zapobiegającymi rozwojowi patogenów. W jaki sposób dochodzi do tego, że Helicobacter pylori jako miejsce swojego bytowania uczyniła właśnie żołądek? Po pierwsze, dzieje się to dzięki wytwarzanym przez bakterie enzymom: lipazom, mucynazom i proteazom, które sprzyjają uszkodzeniu błony śluzowej żołądka. Obrazowo, powiedzmy, że Helicobacter mości sobie w ten sposób lokum na pewien czas. Poza tym bakteria ta posiada wici, które jeszcze bardziej niszczą śluzówkę.
To nie jedyne mechanizmy obronne Helicobacter. Produkuje ona również ureazę, która przekształca mocznik w amoniak. Ten z kolej neutralizuje kwas żołądkowy, co zwiększa pH w obrębie żołądka i stwarza tym samym bezpieczniejsze warunki dla bytowania bakterii. Sama zmniejszona kwasowość żołądka jest już dla nas problematyczna a dodatkowa obecność amoniaku przyczynia się do obciążenia układu nerwowego, wątroby czy nerek (jest toksyną!). Ten fakt jest ważny z perspektywy późniejszego leczenia – sama praca z żołądkiem nie wystarczy, jeśli nie zadbamy o inne elementy organizmu.
Czynniki ryzyka rozwoju Helicobacter pylori
Szacuje się, że nawet 4,4 miliarda dorosłych ludzi może być nosicielem Helicobacter pylori. Nie znaczy to równocześnie, że wszyscy będą z tego powodu chorować. Jeśli mamy sprawnie funkcjonujący układ odpornościowy i ŻOŁĄDEK, z dużym prawdopodobieństwem z bakterią sobie poradzimy.
Wszystko co zaburza nasz żołądek czy układ immunologiczny staje się zarazem potencjalnym czynnikiem ryzyka rozwoju Helicobacter. Wśród przykładowych wymienić możemy:
- „zachodnią” dietę, pełną prozapalnej żywności, cukru, tłuszczu złej jakości czy sztucznych dodatków;
- niedobory pokarmowe (np. witaminy C);
- alkohol;
- palenie papierosów;
- przewlekły stres;
- brak higieny jedzenia, jedzenie w biegu, bez należytej uwagi;
- leki zmniejszające kwasowość żołądka (inhibitory pompy protonowej, H2 blokery), antybiotyki czy niesteroidowe leki przeciwzapalne;
- różnorakie choroby np. autoimmunologiczne, choroby zapalne jelit,
- zaburzenia gospodarki cukrowej (niewyrównana cukrzyca, insulinooporność),
- zaburzenia hormonalne (np. niedoczynność tarczycy, PCOS)
- zakażenie Giardia lamblia, glistą ludzką,
- próchnicę;
- obciążenie genetyczne.
Helicobacter „jakoś” musi dostać się do naszego organizmu. To nie jest tak, że od zawsze bytuje w naszym żołądku. Najczęstszymi drogami zakażenia są: zainfekowana, nieprzegotowana woda, nieumyte owoce i warzywa, surowe mięso, współdzielenie naczyń z osobą zakażoną/inny kontakt z jej śliną czy brudne ręce.
Objawy zakażenia
Z uwagi na fakt wytwarzania przez Helicobacter dużych ilości ureazy a w konsekwencji powstawania amoniaku, jej wpływ na organizm będzie dużo szerszy niż dotyczący jedynie żołądka. Z tego też powodu spektrum objawów ulega ZNACZNEMU rozszerzeniu i nie obejmuje jedynie układu trawiennego. Szukamy problemu, poza żołądkiem, w nerkach, wątrobie i układzie nerwowym (pamiętaj, amoniak = neurotoksyna). Obrywa się także układowi odpornościowemu – Helicobacter produkuje endotoksynę LPS, która pobudza odporność do produkcji cytokin prozapalnych. Zaostrza to także choroby autoimmunologiczne.
Nie chcę wypisywać Ci tutaj nieskończenie długiej listy dolegliwości, jakie mogą wiązać się z obecnością Helicobacter. Ograniczę się więc do tych przykładowych, żeby przedstawić Ci spektrum z jakim możemy mieć do czynienia. Wśród objawów wymienimy:
- typowe: bóle żołądka, puste odbijanie, zgaga, refluks, uczucie ciężkości na żołądku, nudności;
- biegunka, szczególnie po produktach mlecznych, chociaż zaparcia też nie są rzadkością,
- bóle i zawroty głowy,
- zaburzenia koncentracji, „mgła mózgowa”, osłabienie;
- brak apetytu, szczególnie na jedzenie mięsa, ale często produktów białkowych ogółem,
- stany depresyjne,
- nasilenie chorób autoimmunologicznych np. Hashimoto, PCOS, atopowego zapalenia skóry,
- objawy histaminowe: zaczerwienienie, świąd skóry, katar, łzawienie oczu;
- niedobory pokarmowe np. cynku, kwasu foliowego, witaminy B12, żelaza;
- upośledzone trawienie – często widoczne resztki pokarmowe w kale;
- zaburzenia płodności;
- problemy ze snem;
- zaburzeniami pracy dwunastnicy, trzustki czy pęcherzyka żółciowego;
- zmiany trądzikowe.
Powikłania
Żeby tego było mało, obecność Helicobacter i towarzysząca jej niedokwasota żołądka otwiera wrota do rozwoju innych zakażeń. Często więc pacjenci mają równocześnie przerosty: grzybicze (Candida), bakteryjne (SIBO, IMO) czy pasożytnicze.
Jeśli bakteria zaczyna się panoszyć w naszym żołądku – na dobre rozłożyła swoje manatki i przygotowuje ”gniazdko”” MUSIMY działać. Nieleczona Helicobacter może mieć opłakane skutki dla naszego zdrowia. Może skutkować zanikowym zapaleniem błony śluzowej żołądka i chorobą wrzodową żołądka/lub dwunastnicy. Jest także przyczyną metaplazji jelitowej. Jest to stan przednowotworowy w którym nabłonek żołądka ulega zmianie w ten charakterystyczny dla dwunastnicy, przez co nie może pełnić swoich funkcji w sposób prawidłowy. Utrzymujący się przewlekły stan zapalny zwiększa ryzyko rozwoju chłoniaka żołądka. Obserwuje się także zwiększone ryzyko raka przełyku czy dwunastnicy. Helicobactwr uznano także za czynnik ryzyka wielu chorób, niepowiązanych na pierwszy rzut oka z żołądkiem. To przykładowo: choroby sercowo-naczyniowe (choroba wieńcowa, udar) , astma, Hashimoto, przewlekła obturacyjna choroba płuc, choroba Parkinsona, Alzheimera, cukrzyca typu 2, zespół metaboliczny czy fibromialgia.
Jak wykryć infekcję Helicobacter pylori?
Na rynku dostępnych jest kilka testów diagnostycznych w kierunku Helicobacter np.: test z krwi, kału, urazowy (podczas gastroskopii), badanie histopatologiczne czy test oddechowy. Nie każdy jest jednak wart wykonania.
Jednym z najskuteczniejszych i nieinwazyjnych testów jest test oddechowy ze znakowanym mocznikiem. Ma bardzo wysoką czułość (90-95%) i swoistość (90-98%). Polega na analizie powietrza wydychanego przez pacjenta po spożyciu roztworu mocznika znakowanego radioaktywnym izotopem węgla. Test ten jest szybki i bardzo precyzyjny – z dużym prawdopodobieństwem powie, czy zmagamy się z Helicobacter a po leczeniu umożliwi weryfikację czy podjęte działania były skuteczne. Wadą tej metody jest to, że nie pozwala na ocenę wizualną zmian w obrębie błony śluzowej żołądka, które często są obecne przy aktywnym zakażeniu.
Równie dobrym rozwiązaniem jest test ureazowy (CLO) – ma czułość i swoistość na poziomie 95%. Wykonuje się go z próbki pobranej podczas gastroskopii. Pobrany wycinek błony śluzowej umieszcza się na specjalnym krążku, który zawiera mocznik i barwnik, który zmienia kolor w wyniku rozkładu mocznika przez ureazę – enzym produkowany przez Helicobacter pylori. Niestety test jest inwazyjny, ale plusem jest możliwość oceny stanu żołądka – dowiemy się z niego czy nie ma stanu zapalnego, nadżerek czy wrzodów. Test ten będzie metodą z wyboru, jeśli wskazane jest wykonanie endoskopii górnego odcinka przewodu pokarmowego.
Nie do końca miarodajnymi badaniami są natomiast:
- Test na antygen w kale. Często wychodzi fałszywie ujemny, nie warto więc stosować go jako testu 1. wyboru. Żeby mieć pewność co do wyniku badanie trzeba powtórzyć 3-krotnie z 3 różnych próbek.
- Badanie histopatologiczne z wycinka, pobranego podczas gastroskopii. Obarczony dużym ryzykiem błędu – średnio czuły, wystarczy, że lekarz wykonujący gastroskopię nie pobierze fragmentu żołądka w którym znajduje się Helicobacter.
- Test serologiczny na obecność przeciwciał. Nie warty wykonania – chociaż wykrywa przeciwciała przeciwko Helicobacter pylori, nie jesteśmy w stanie na jego podstawie odróżnić aktywnego od przebytego zakażenia (przeciwciała utrzymują się 6-12 miesięcy). Nie pomoże nam też w ocenie skuteczności leczenia.
Przygotowanie do testu oddechowego
| Odczekaj 6 tygodni, jeśli stosowałeś(aś) | antybiotyki, preparaty zawierające bizmut (Pylera, Ulcamed), sulfonamidy (Bactrim, Biseptol) – zalecenie wstrzymania się od leczenia antybiotykami i solami bizmutu odnosi się do WSZYSTKICH rodzajów diagnostyki |
| Odczekaj 4 tygodnie, jeśli stosowałeś(aś) | IPPblokery receptora histaminowego (ranitydyna, famotydyna, nizatydyna)preparaty ziołowe o działaniu bakteriobójczym (Mastika, berberyna, allicyna)leki przeciwbólowe, przeciwzapalnepreparaty zobojętniające kwaśne środowisko żołądka (Rennie, Alugastrin, Gaviscon)preparaty wpływające na śluzówkę żołądka (CarnoZinc PepZinGI, Esonn One, Gastrotuss, siemię lniane, prawoślaz, lukrecja, Slippery ELM)musi również minąć 4 tyg. od kolonoskopii, gastroskopii |
| Odczekaj tydzień, jeśli stosowałeś(aś) | witaminę C,karnozynę cynkową,probiotyki |
| 3 dni przed testem nie spożywaj | alkoholu, roślin strączkowych |
| Na 12 h przed testem | spożyj ostatni posiłek, pamiętaj, by nie miał mięsa, ryb, grzybów, surowych owoców i warzyw, produktów smażonych, tłustych staraj się by był lekkostrawny |
| W dniu badania | można myć zębynie można żuć gumynie można zjeść śniadanianie można palić papierosów na 3 h przed |
Właściwe przygotowanie jest niezmierne istotne, bo pozwala zapobiec fałszywie ujemnym wynikom! Niektóre z preparatów wpływają na produkcję kwasu żołądkowego, co zaburza aktywność i liczebność Helicobacter.
Leczenie Helicobacter pylori
Jak wspomniałam na wstępie – dzisiaj jedynie zajawka tego tematu. Z reguły po diagnozie Helicobacter lekarz przepisuje terapię poczwórną z bizmutem, opartą na mocnych antybiotykach, jakimi są np. tetracyklina czy metronidazol. Do tego dorzuca się czwarty preparat w postaci leku IPP. Wydaje się, że tak mocny zestaw powinien załatwić sprawę. Jednak byłoby to zbyt piękne, by mogło być prawdziwe… Na początku tego wpisu wspomniałam, że Helicobacter to bardzo wytrzymała bakteria – jest w stanie przetrwać, ciężkie dla bakterii, warunki w żołądku, nie pokona jej też “byle” antybiotyk. Głównym problemem w leczeniu jest coraz to rosnąca antybiotykooporność bakterii. Poza tym, sama terapia jest bardzo obciążająca dla NASZEGO organizmu – jeśli jest osłabiony, może kolokwialnie mówiąc – nie wytrzymać – wdrożonego leczenia.
Nie jest moją intencją demonizować antybiotyki, ale w tym wypadku warto się zastanowić przynajmniej 2 razy. Klasyczna metoda eradykacji może skutkować dysbiozą jelitową na dalszym etapie, różnorakimi zaburzeniami trawienia i wchłaniania. Często nasilają się objawy dyspeptyczne a dodatkowe włączanie do terapii leków IPP jeszcze bardziej zmniejsza kwasowość żołądka i otwiera drogę do rozwoju kolejnych patogenów w naszym przewodzie pokarmowym. Co więc można zrobić? → Postawić na terapię naturalną albo na terapię łączoną ze środkami farmakologicznymi. A nade wszystko – odpowiednio przygotować się do leczenia. Nie skupiamy się tylko i wyłącznie na żołądku, ale na: układzie odpornościowym, jelitach, wątrobie, nerkach a nawet – tarczycy. Przygotowanie takie powinno trwać MINIMUM 2 tygodnie, ale często trwa dłużej – zależnie od wyjściowego stanu organizmu. Aby terapia przebiegała skutecznie, pośpiech nie jest wskazany.
Pamiętaj, że wszystko dobieramy INDYWIDUALNIE. Czasem niezbędne jest wdrożenie antybiotykoterapii i nie warto się z tym “szarpać” a tym bardziej skupić się na tym, by wspomóc swój organizm.
Ciąg dalszy nastąpi…
Infekcja Helicobacter pylori to temat rzeka. Najlepiej jest nie działać z nią samodzielnie, bo można sobie narobić więcej szkody, niż pożytku… W kolejnym wpisie powiem Ci trochę więcej o przygotowaniu i samej diecie, dlatego też śledź bloga 🙂
Potrzebujesz pomocy dietetyka? Zobacz, jak mogę Ci pomóc → *klik*.



Komentarz
Pingback: Helicobacter pylori - przygotowanie do leczenia, dieta anty-pylori i metody naturalne - cz. 2 - Dietologiczna