Skutki nieleczenia SIBO

Dla wielu wpis ten może wydawać się niepotrzebnym, jednak codzienna praktyka utwierdza mnie w fakcie, że o tym temacie warto i należy mówić. Skutki nieleczenia SIBO mogą być naprawdę poważne – jego bagatelizowanie sprawia, że możemy rozwinąć wiele nieprawidłowości w naszym organizmie. Coraz częściej zauważam, że wiele osób nie podejmuje się leczenia. Normalizują swoje dolegliwości, uznają, że “taka ich uroda”, bądź po prostu nie chce im się wprowadzać zmian w diecie i stylu życia, które pozwolą im na pokonanie przerostu.

Czym jest SIBO?

Na samym wstępie szybka przypominajka dla tych, którzy nie wiedzą czym jest SIBO. Pełna nazwa tej dolegliwości to zespół przerostu bakteryjnego w jelicie cienkim. Pojawia się, gdy właśnie w tej części przewodu pokarmowego następuje wzrost liczby bakterii. Co ważne, nie są to patogenne bakterie a nasi przyjaciele, bytujący normalnie w jelicie grubym. Problem w tym, że zawędrowały tam, gdzie nie trzeba.

W sytuacji fizjologicznej jelito cienkie charakteryzuje się dość ubogą mikrobiotą względem jelita cienkiego. Jednakże na skutek różnych czynników może zostać ono nadmiernie kolonizowane przez drobnoustroje. Wspomniane czynniki to na przykład: nadmierne stosowanie inhibitorów pompy protonowej, antybiotyków, operacje bariatryczne, IBS, zrosty pooperacyjne w obrębie jamy brzusznej czy celiakia. Mówiąc w skrócie – przyczyną jest zaburzenie któregoś z mechanizmów ochronnych, etapu trawienia, osi jelitowo-mózgowej czy wydzielania hormonów, odpowiedzialnych za pracę przewodu pokarmowego.

W momencie w którym nasze dotychczasowe „ziomki”-bakterie przewędrują do jelita cienkiego zaczyna pojawiać się problem. W jelicie grubym funkcjonują wspaniale, żywiąc się tym, czego my nie strawimy we wcześniejszych częściach przewodu pokarmowego. Ale gdy są w jelicie cienkim… Mają wyżerkę na całego. Szwedzki stół – wersja bakteryjna. Dostęp do większej ilości pokarmów sprawia, że przeprowadzają swoje procesy trawienne intensywniej i namnażają się w najlepsze. Niekorzystnie dla nas te nasilone procesy fermentacyjne skutkują wzdęciami, bólem brzucha, nudnościami czy zaburzeniami trawienia.

Niestety są tacy, którzy przyzwyczają się i zbagatelizują problem. Czasem też proces leczenia nie jest przeprowadzony w sposób właściwy i SIBO nie jest wyleczone. A niesie to ze sobą niebagatelne skutki…

Leczenie SIBO

Z uwagi na ograniczenia co do zidentyfikowania przyczyny SIBO podstawą leczenia jest terapia antybiotykowa. Uzyskanie poprawy klinicznej potwierdza postawioną diagnozę a brak poprawy może wskazywać na chorobę współistniejącą, źle dobraną dawkę leku czy długości leczenia, wyjątkowo opornych na leczenie szczepów bakteryjnych czy obecności innych przerostów np. grzybiczego. Antybiotyki pozwalają na wyleczenie SIBO u ponad 50% pacjentów, u pozostałych może być konieczne ponowienie terapii. Jeśli pomiędzy epizodami przerostu minie kilka miesięcy/lat to ponowne wdrożenie antybiotyku jest skuteczne. Natomiast jeśli ponowna eradykacja konieczna jest po kilku tygodniach to rzadko kiedy skuteczne jest wdrożenie tego samego antybiotyku, gdyż wzrasta ryzyko rozwoju oporności. Wówczas potrzebny jest doświadczony klinicysta, który wprowadzi odpowiednie leczenie.

Kluczowym aspektem jest jednak nie terapia przeciwbakteryjna przy pomocy antybiotyków, ale przede wszystkim zlokalizowanie przyczyny przerostu. Bez wyeliminowania jej SIBO będzie nawracać, bo w organizmie będą istnieć warunki promujące wzrost bakterii. O szukaniu przyczyny SIBO pisałam w jednym z wpisów – możesz przeczytać go tutaj. Po antybiotykoterapii i zajęciu się przyczyną powinniśmy wdrożyć właściwą dietę – najlepiej pod kontrolą specjalisty. Bo chociaż najpopularniejszą jest dieta lowFODMAP, to w nie każdym przypadku będzie skutecznym rozwiązaniem.

Skutki nieleczenia SIBO – niedożywienie

Nieleczone SIBO może prowadzić do szeregu, często poważnych, powikłań. Jednym z największych jest zmniejszenie wchłaniania składników odżywczych, co w efekcie może prowadzić do niedożywienia. Ciężko tutaj wypisać wszystkie skutki zaburzeń wchłaniania, gdyż wiążą się one z konkretnymi substancjami. I nie chodzi tutaj tylko o witaminy i składniki mineralne, ale także o makroskładniki – tłuszcze, węglowodany czy białka.

Przykładowo, w kontekście tłuszczów jest to spowodowane tym, że sole kwasów żółciowych, normalnie wykorzystywanych do ich trawienia, są rozkładane przez przerośnięte bakterie. Skutek? Niepełne trawienie tłuszczów i często biegunka (tłuszczowa). W związku z tym, że największe zaburzenia odnoszą się do tłuszczów problem pojawia się w odniesieniu do witamin w nich rozpuszczalnych. Mianowicie mam na myśli witaminy A, D, E i K.

Nadmiernie wytwarzane związki bakteryjne mogą też uszkadzać śluzówkę jelita cienkiego, co powoduje zmniejszenie wchłaniania innych składników. Osoby z SIBO często doświadczają niskiego poziomu witaminy B12 i wapnia.

Inne skutki nieleczenia SIBO

Jak już mamy niedożywienie to w parze za tym często idzie utrata masy ciała. I droga czytelniczko(czytelniku) proszę w tym momencie nie rozważać choroby jako pomocnika w odchudzaniu…

SIBO powoduje także inne zmiany w obrębie przewodu pokarmowego. Może dojść do znacznego osłabienia i redukcji ilości kosmków jelitowych. Zmniejsza się także przepuszczalność bariery jelitowej, nasilają procesy zapalne…Przerost bakteryjny jelita cienkiego może także nasilać choroby współistniejące – niealkoholową stłuszczeniową chorobę wątroby, zespół metaboliczny czy trądzik różowaty. 

Skutki są naprawdę poważne i z tym większym przerażeniem dostrzegam na wszelakich grupach, że wiele osób bardzo “olewa: temat leczenia SIBO. Osobiście, nie wyobrażam sobie codziennej męczarni z objawami jak wzdęcia, biegunka, zaparcia, nadmierne gazy czy permanentne bóle brzucha. Nie przekonuje mnie nawet perspektywa wolnego miejsca w zatłoczonym autobusie z uwagi na wygląd brzucha, przypominającego ten ciążowy. SIBO wiąże się z pogorszeniem jakości życia. Częstym symptomem jest mgła mózgowa – spada więc koncentracja. Naturalnym i logicznym następstwem jest też zmniejszenie poziomu energii a tym samym ciągłe zmęczenie. Cierpi nie tylko układ pokarmowy, ale i inne – nerwowy, odpornościowy, śmiem nawet wysnuć tezę, że cierpi cały organizm.

Podsumowanie

Zakrywanie sobie oczu dłońmi i zamykanie ich nie sprawi, że SIBO zniknie. To, że nie widzimy problemu, nie znaczy, że on nie istnieje – trzeba walczyć z tą doleglliwością.

Mam pełną świadomość tego, że wyleczenie nie jest proste. Lekarze nadal mają niewielką wiedzę w temacie przerostu, badania są drogie, leczenie jest drogie (i czasochłonne). Jednak ważne jest to, żeby:

  1. zdiagnozować SIBO,
  2. znaleźć przyczynę,
  3. wyleczyć SIBO,
  4. zadbać o siebie 🙂

Nikt o Ciebie nie zawalczy tak jak Ty sam(a). Nie bagatelizuj swoich problemów, nie czekaj aż samo się poprawi. Szczególnie, że pojawiają się coraz to nowe doniesienia o tym co powoduje nieleczone SIBO (niedawno natknęłam się na rozwój insulinooporności po przebytym przeroście…)

Jest o co i o kogo walczyć! ❤️

PS Jeśli jesteś zainteresowana(y) współpracą ze mną koniecznie KLIKNIJ TUTAJ! Zostały ostatnie miejsca na ten miesiąc!


Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *


DIETOLOGICZNIE, DLA ZDROWYCH JELIT I SPOKOJNEJ GŁOWY





DIETOLOGICZNIE, DLA ZDROWYCH JELIT I SPOKOJNEJ GŁOWY







Copyright by DIETOLOGICZNA® 2025. Wszystkie prawa zastrzeżone.