“Odkrój i zjedz na zdrowie”, “przecież tyle to kosztowało, więc szkoda zmarnować”, “to tylko jedna, mała plamka, odkroję i nic się nie stanie…”. Tak właśnie reagujemy, gdy na naszym produkcie rozwinie się pleśń. Musisz pamiętać, że to jest trucizna. Wiem, szkoda pieniędzy i marnowania żywności, ale Twojego zdrowia też szkoda. Nie mówiąc już o kosztach leczenia jakie będziesz musiał(a) ponieść, jeśli Twój organizm obejmie zatrucie pleśnią.
Czym jest zatrucie pleśnią?
Mykotoksykoza to właśnie wspomniane w tytule zatrucie pleśnią i/lub jej metabolitami. W większości jest wynikiem (myko)toksyn (takich jak aflatoksyny, ochratoksyna A, patulina czy fumonizyny), pochodzących od grzybów strzępkowych z rodzajów: Aspergillus, Penicillium czy Fusarium. Stanowi jedno z NAJCIĘŻSZYCH rodzajów zatruć i jest bardzo trudne w leczeniu. Niestety, mykotoksyny mają bardzo rozległy i szkodliwy wpływ na organizm. Działają: rakotwórczo, teratogennie, immuno-, hepato-, nefro- i neurotoksyczne. Jeśli nic Ci nie mówią te określenia to prościej mówiąc – upośledzają pracę układu odpornościowego, wątroby, nerek czy układu nerwowego. Sprzyjają uszkodzeniu skóry i błon śluzowych, obrzękom płuc, zaburzeniom układu sercowo-naczyniowego, nerek czy płodności. Mogą powodować też uszkodzenia DNA a także wady wrodzone u rozwijającego się płodu, jeśli matka miała z nimi kontakt w czasie ciąży. Zwiększają też ryzyko nowotworów (w tym raka przełyku, żołądka, pierwotnego raka wątroby, nowotworów płaskonabłonkowych głowy i szyi, tkanek miękkich, tchawicy, błon śluzowych a także ostrych oraz przewlekłych białaczek).
Pleśń, chociaż kojarzy się nam głównie z żywnością, może rozwijać się w innych miejscach o dużej wilgotności – kuchni, łazience, źle wentylowanych pomieszczeniach czy piwnicy. Szczególnie często rozwija się na ścianach pryszniców czy parapetach. Jej zarodniki szybko rozprzestrzeniają się w powietrzu i przedostają się do naszego organizmu podczas oddychania. W zasadzie grzyb pleśniowy jest w stanie rozwinąć się wszędzie, dzięki temu, że ma bardzo prostą budowę. Najbardziej jednak lubuje się w pomieszczeniach wilgotnych, ciepłych i niewietrzonych, w temperaturze 20-25 stopni. Pleśń może mieć różne kolory, zależnie od barwnika jaki znajduje się w ścianie komórkowej strzępek. Tak też możesz spotkać białą, szarą, czarną czy zielonkawą. Może być ona w postaci aksamitnego nalotu, rozmytych kropek, pułku, kół czy futrzastych narośli.
Jakie objawy daje zatrucie pleśnią?
Z uwagi na rozległy wpływ na organizm, o którym wspomniałam w poprzedniej części, spektrum objawów jest naprawdę szerokie. Zatrucie pleśnią mogą sugerować symptomy jak:
- silne bóle głowy, zawroty;
- stany depresyjne, lękowe;
- przewlekłe zmęczenie, apatia;
- bóle mięśni i stawów, rozproszone po całym ciele;
- objawy alergiczne, astma, nietolerancja histaminy;
- swędzenie skóry, oczu, nosa, gardła;
- przewlekłe zapalenie zatok, polipy w zatokach, nosie;
- uczucie pulsowania wzdłuż kręgosłupa, nagłe ukłucia, wrażenie “porażenia prądem”;
- drgawki;
- drętwienie, mrowienie;
- nieregularne bicie serca, uczucie kołatania, przyspieszone tętno;
- duszności, spłycony oddech;
- nadwrażliwość na światło, zapachy, dźwięki czy substancje chemiczne (w tym leki);
- zaburzenia wzroku, słuchu, węchu;
- szumy uszne;
- zaburzenia krzepliwości krwi;
- zaburzenia żołądkowo-jelitowe tj. biegunka, bóle brzucha, wymioty, nietolerancje pokarmowe;
- problemy ze snem, nocne poty;
- zaburzenia koncentracji, problemy z pamięcią, “mgła mózgowa”;
- problemy z płodnością, zaburzenia hormonalne;
- niewyjaśnione zmiany w masie ciała;
- metaliczny posmak w ustach;
- ciągłe uczucie pragnienia;
- częste oddawanie moczu.
I niestety, trzeba powiedzieć, że lista ta jest otwarta. Z uwagi na to, że objawy dotyczą wielu, różnych układów, przez długi czas można błąkać się po wielu specjalistach i nadal nie dostać prawidłowej diagnozy…
Jak dochodzi do zatrucia pleśnią?
Pleśń możemy połknąć ze spożywanym pokarmem, dostarczyć do płuc z wdychanym powietrzem, ale też przez skórę czy błony śluzowe. Pleśń może zagościć w naszym organizmie podobnie jak inne patogeny. Jeśli nasz organizm funkcjonuje prawidłowo – mamy sprawny układ immunologiczny, dobrze pracującą wątrobę, jelita, nerki, dobrze odżywiony organizm – nie stanowi dla nas większego zagrożenia. Jednak, gdy organizm jest osłabiony otwarte są wrota do rozwoju pleśni i powstania poważnych zaburzeń. Większość mykotoksyn stanowi zagrożenie tylko, gdy spożywamy je przez dłuższy czas. Zazwyczaj jednak ich działania nie będziemy widzieć od razu, co sprzyja powolnemu samopodtruwaniu.
Wśród czynników ryzyka narażenia na zatrucie pleśnią możemy wymienić:
- jedzenie owoców i warzyw, które mają oznaki pleśni po odkrojeniu kawałka z nią;
- zalania, wycieki wody, uszkodzenia zbiorników wodnych, powodzie w piwnicy zarówno w miejscu zamieszkania, jak i w pracy;
- dziwne plamy, meszek, odbarwienia na ścianach;
- regularne picie kawy z ekspresu;
- spożywanie dużych ilości orzechów (szczególnie arachidowych, pistacjowych, nerkowca);
- kupowanie produktów na wagę (kasze, bakalie, kawa itd.).
Jak wykryć zatrucie pleśnią?
Na pewno nie biorezonansem i innymi wątpliwymi technikami psuedodiagnostycznymi, które nie mają poparcia rzeczywistości. Najwyższą wartość diagnostyczną ma badanie moczu na mykotoksyny (test oceniający poziomy 11 różnych mykotoksyn, w tym aflatoksyny M1 czy ochratoksyny A), ewentualnie badanie kału. Problem sugerować mogą też badania krwi: podwyższone eozynofile, neutrofile, IgE, WBC, CRP albo obniżone neutrofile, WBC i płytki krwi a także obecność przeciwciał przeciwko Aspergillusowi.
Jak leczyć zatrucie pleśnią?
Kluczowym elementem leczenia jest odcięcie się od wszelkich źródeł pleśni. Warto przyjrzeć się uszczelkom, miejscom za meblami, piwnicy czy ramom okiennym. Powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, by pleśni NIE ZJADAĆ! Pamiętaj, jeśli na żywności rozwija się pleśń NIE WYSTARCZY odkroić spleśniałej części! Zarodki pleśni unoszą się w powietrzu, osiadają na żywności, są w całym produkcie z rozwijającą się pleśnią i na jego powierzchni. Samo usunięcie grzybni nie rozwiązuje problemu. Mykotoksyny są też niewrażliwe na procesy technologiczne (w tym gotowanie, smażenie, pieczenie, destylację, pasteryzację czy fermentację). Nawet mała kropeczka pleśni = wyrzucenie produktu do kosza (CAŁY owoc, cały bochenek chleba!). Mało kto wie, że pleśń to nie tylko “włochaty”, biały nalot, ale także brązowe plamki na owocach (to wspomniana na początku patulina), która często pojawia się na jabłkach czy gruszkach. Na dobrą sprawę, wyjątkiem są banany u których brązowe plamki świadczą o dojrzałości – pod warunkiem, że owoc pod skórką jest bez plam. Spleśniałego produktu NIE WĄCHAJ! Wyczyść dokładnie miejsce w którym przechowywałeś(aś) produkt i sprawdź żywność w pobliżu.
Gdzie najczęściej występuje pleśń?
Mykotoksyny najczęściej występują w niewłaściwie przechowywanych: zbożach, orzechach, przyprawach, warzywach, owocach, roślinach strączkowych, orzechach czy przetworach. Ich rozwojowi sprzyja przede wszystkim wilgoć i podwyższona temperatura. Niezwykle istotne więc jest dbanie o odpowiednie przechowywanie żywności – to ono pozwoli uchronić produkty przed rozwojem pleśni. Orzechy i suszone owoce przechowuj w oryginalnych opakowaniach a po otwarciu – w szczelnych, ciemnych pojemnikach. Żywność suchą bezwzględnie w suchym miejscu, owoce i warzywa – częściowo w lodówce, częściowo poza nią. Zwracaj uwagę na wskazówki producenta, co do przechowywania kupowanych przez Ciebie produktów.
Staraj się nie kupować produktów suchych “luzem”, nie składuj dużych zapasów i staraj się kupować je na bieżąco. Mimo wyższej ceny, lepiej jest wybierać opakowania jednostkowe. Warto też zwrócić uwagę czy jest ono suche, szczelne, bez śladów uszkodzenia. Warzywa i owoce dokładnie oglądaj przed zakupem – okolice łodyg, trzonów, unikaj obitych produktów (to źródło patuliny). Zwróć szczególną uwagę na przyprawy – często trzymamy je w szafkach latami a pleśni w nich wcale nie łatwo jest zaobserwować.
Przy okazji – sery pleśniowe są wytwarzane z grzybów bezpiecznych do spożycia, nie wytwarzających szkodliwych mykotoksyn.
Problematycznym produktem jest z kolei kawa – ziarno kawowca jest mocno narażone na zakażenie grzybami pleśniowymi z rodzaju Aspergillus i Penicyllium, które produkują toksycząa ochratoksynę A. Mikroorganizmy mogą rozwijać się podczas uprawy, przechowywania i transportu. Największych stężeń mykotoksyn możemy spodziewać się u dużych koncernów, mimo że UE narzuca normy, które muszą spełniać producenci – 5 µg/kg dla kawy ziarnistej i mielonej i 10 µg/kg dla kawy rozpuszczalnej. Problemem jednak jest fakt, że te normy nie muszą być wcale bezpieczne dla wszystkich – osłabiony organizm czy wiele filiżanek kawy dziennie może być problemem. Lepszym wyborem zdają się kawy specialty/speciality, które podlegają większej kontroli.
Produkty już pokrojone (np. chleb) staraj się spożywać szybko – ma ona kontakt z większą ilością tlenu, co sprzyja powstawaniu pleśni. Dżemy, kremy, śmietany, które wykorzystujesz wielokrotnie, za każdym razem nabieraj czystymi przyborami kuchennymi. Żeby zapobiec marnowaniu żywności wykorzystuj też mrożenie (nie powoduje znaczących strat wartości odżywczej a sporo rzeczy można mrozić).
Z aspektów higienicznych warto pamiętać o regularnym myciu lodówki roztworem z wody i sody oczyszczonej lub wody z octem. Ważna jest też higiena innych miejsc w których przechowujemy żywność (pojemniki, chlebak). Często powinniśmy wymieniać lub prać ścierki, gąbki, mopy, ręczniki i inne produkty do utrzymania czystości. Wietrz pomieszczenia i staraj się utrzymywać wilgotność na poziomie ok. 40%.
Leczenie farmakologiczne
Na dobrą sprawę nie ma jednego protokołu leczenia. Będzie ono zależne od wielu czynników – rodzaju pleśni, czasu ekspozycji, dawki, narażenia na inne toksyny, możliwości detoksykacyjnych organizmu czy ogólnego stanu zdrowia i odżywienia. Istotną rolę odgrywa komponenta genetyczna – 25% populacji ma mniej sprawny układ immunologiczny, który nie wytwarza efektywnie przeciwciał przeciwko toksynom. Zastosowanie znajdują leki przeciwgrzybicze, przeciwhistaminowe czy sterydowe. Trzeba też dobrać właściwą substancję wiążącą mykotoksyny, zależną od ich rodzaju np. cholestyramina czy węgiel aktywowany. Podobne działanie mogą wykazywać też probiotyki, szczególnie z rodzaju Lactobacillus.
Nie można leczyć zatrucia pleśnią “z marszu” – konieczne jest odpowiednie przygotowanie organizmu i narządów odpowiedzialnych za detoksykację, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do nagłego obciążenia go nadmiarem uwalniających się z grzyba toksyn (tzw. efekt die-off – wspominałam o nim na Instagramie). W przypadku silnych objawów konieczna może okazać się hospitalizacja.
Jaka dieta może pomóc?
Przy zatruciu pleśnią nie ma jednego, złotego standardu dietetycznego – przede wszystkim dostosowujemy dietę do objawów i stanu zdrowia pacjenta. Warto położyć nacisk na to, by dieta była mocno odżywcza, pełna witamin i składników mineralnych. Dobrze również, by miała komponentę przeciwzapalną i wspierała układ odpornościowy, wątrobę, jelita i mikrobiom. Większą ostrożność należy mieć przy produktach bardziej podatnych na rozwijanie się pleśni, takich jak:
- niektóre zboża (pszenica, kukurydza, ryż);
- orzechy (szczególnie te, sprowadzane z daleka), masła orzechowe;
- miękkie warzywa;
- owoce (szczególnie jagodowe) i ich przetwory;
- nasiona roślin strączkowych;
- suszone owoce;
- kakao, przyprawy;
- kawę;
- alkohol (szczególnie wino i piwo);
Nie musisz całkiem eliminować wszystkich z diety, ale zwróć uwagę, by kupować produkty bezpieczne i dobrej jakości. Warto pamiętać, że źródłem zakażenia może być też mięso, nabiał i jaja z niepewnego pochodzenia (od zakażonych zwierząt).
Warto wprowadzić elementy diety przeciwgrzybiczej – przede wszystkim ograniczyć cukier (w każdej postaci). Jadłospis powinniśmy wzbogacić o zdrowe tłuszcze, błonnik, naturalne źródła bakterii probiotycznych, antyoksydanty czy zioła i przyprawy o działaniu przeciwgrzybiczym (czosnek, goździki, oregano, cynamon, tymianek itp.). Warto pomyśleć o wsparciu wątroby, przez zwiększenie stężenia glutationu i wzmocnienie II fazy detoksykacji, czemu sprzyja spożycie żywności bogatej w siarkę (czosnek, cebula), szpinaku, brokułów, kapusty czy awokado.
Dodatek suplementacyjny
Wsparciem dla konwencjonalnego leczenia może być odpowiednio dobrana suplementacja. Dla zwiększenia dostępności pleśni dla substancji przeciwgrzybiczej stosuje się np. NAC. Warto też wdrożyć preparat wspierający wątrobę, która będzie musiała poradzić sobie z przemetabolizowaniem toksyn. Tutaj zastosowanie znajdują preparaty na bazie karczocha, mniszka, ostropestu plamistego czy liposomalny glutation. Można też wspierać eradykację naturalnymi preparatami, do których zaliczymy berberynę, ekstrakt z czarnego orzecha, ekstrakt z czosnku czy kwas kaprylowy. Nie warto jednak dobierać suplementacji samodzielnie a skonsultować się ze specjalistą, bo proces leczenia jest bardzo trudny a z uwagi na dolegliwości z różnych układów można sobie bardzo zaszkodzić działając na własną rękę. Bardzo wrażliwy organizm będzie reagował na KAŻDY preparat, niezależnie czy będzie to lek, czy suplement diety, co może skutkować poważnymi reakcjami.
Podsumowanie
Duch „zero waste” stoi w sprzeczności z wyrzucaniem spleśniałych produktów – mam tego świadomość. Jednak zdrowie jest wartością wyższą i nie jest warte tych kilku złotych, które stracisz na ponownym kupieniu produktu. Jeśli chcesz nie marnować jedzenia, po prostu staraj się nie kupować na zapas. Dobre planowanie, bieżące wykorzystywanie produktów i świadome ich dobieranie w sklepie, może zapobiec generowaniu odpadów a równocześnie uchronić Cię przed zatruciem pleśnią. Potrzebujesz pomocy dietetyka? Podejmijmy współpracę! Moją ofertę możesz poznać Zatrucie pleśnią – jakie daje objawy? Jak je leczyć?
“Odkrój i zjedz na zdrowie”, “przecież tyle to kosztowało, więc szkoda zmarnować”, “to tylko jedna, mała plamka, odkroję i nic się nie stanie…”. Tak właśnie reagujemy, gdy na naszym produkcie rozwinie się pleśń. Musisz pamiętać, że to jest trucizna. Wiem, szkoda pieniędzy i marnowania żywności, ale Twojego zdrowia też szkoda. Nie mówiąc już o kosztach leczenia jakie będziesz musiał(a) ponieść, jeśli Twój organizm obejmie zatrucie pleśnią.
Czym jest zatrucie pleśnią?
Mykotoksykoza to właśnie wspomniane w tytule zatrucie pleśnią i/lub jej metabolitami. W większości jest wynikiem (myko)toksyn (takich jak aflatoksyny, ochratoksyna A, patulina czy fumonizyny), pochodzących od grzybów strzępkowych z rodzajów: Aspergillus, Penicillium czy Fusarium. Stanowi jedno z NAJCIĘŻSZYCH rodzajów zatruć i jest bardzo trudne w leczeniu. Niestety, mykotoksyny mają bardzo rozległy i szkodliwy wpływ na organizm. Działają: rakotwórczo, teratogennie, immuno-, hepato-, nefro- i neurotoksyczne. Jeśli nic Ci nie mówią te określenia to prościej mówiąc – upośledzają pracę układu odpornościowego, wątroby, nerek czy układu nerwowego. Sprzyjają uszkodzeniu skóry i błon śluzowych, obrzękom płuc, zaburzeniom układu sercowo-naczyniowego, nerek czy płodności. Mogą powodować też uszkodzenia DNA a także wady wrodzone u rozwijającego się płodu, jeśli matka miała z nimi kontakt w czasie ciąży. Zwiększają też ryzyko nowotworów (w tym raka przełyku, żołądka, pierwotnego raka wątroby, nowotworów płaskonabłonkowych głowy i szyi, tkanek miękkich, tchawicy, błon śluzowych a także ostrych oraz przewlekłych białaczek).
Pleśń, chociaż kojarzy się nam głównie z żywnością, może rozwijać się w innych miejscach o dużej wilgotności – kuchni, łazience, źle wentylowanych pomieszczeniach czy piwnicy. Szczególnie często rozwija się na ścianach pryszniców czy parapetach. Jej zarodniki szybko rozprzestrzeniają się w powietrzu i przedostają się do naszego organizmu podczas oddychania. W zasadzie grzyb pleśniowy jest w stanie rozwinąć się wszędzie, dzięki temu, że ma bardzo prostą budowę. Najbardziej jednak lubuje się w pomieszczeniach wilgotnych, ciepłych i niewietrzonych, w temperaturze 20-25 stopni. Pleśń może mieć różne kolory, zależnie od barwnika jaki znajduje się w ścianie komórkowej strzępek. Tak też możesz spotkać białą, szarą, czarną czy zielonkawą. Może być ona w postaci aksamitnego nalotu, rozmytych kropek, pułku, kół czy futrzastych narośli.
Jakie objawy daje zatrucie pleśnią?
Z uwagi na rozległy wpływ na organizm, o którym wspomniałam w poprzedniej części, spektrum objawów jest naprawdę szerokie. Zatrucie pleśnią mogą sugerować symptomy jak:
- silne bóle głowy, zawroty;
- stany depresyjne, lękowe;
- przewlekłe zmęczenie, apatia;
- bóle mięśni i stawów, rozproszone po całym ciele;
- objawy alergiczne, astma, nietolerancja histaminy;
- swędzenie skóry, oczu, nosa, gardła;
- przewlekłe zapalenie zatok, polipy w zatokach, nosie;
- uczucie pulsowania wzdłuż kręgosłupa, nagłe ukłucia, wrażenie “porażenia prądem”;
- drgawki;
- drętwienie, mrowienie;
- nieregularne bicie serca, uczucie kołatania, przyspieszone tętno;
- duszności, spłycony oddech;
- nadwrażliwość na światło, zapachy, dźwięki czy substancje chemiczne (w tym leki);
- zaburzenia wzroku, słuchu, węchu;
- szumy uszne;
- zaburzenia krzepliwości krwi;
- zaburzenia żołądkowo-jelitowe tj. biegunka, bóle brzucha, wymioty, nietolerancje pokarmowe;
- problemy ze snem, nocne poty;
- zaburzenia koncentracji, problemy z pamięcią, “mgła mózgowa”;
- problemy z płodnością, zaburzenia hormonalne;
- niewyjaśnione zmiany w masie ciała;
- metaliczny posmak w ustach;
- ciągłe uczucie pragnienia;
- częste oddawanie moczu.
I niestety, trzeba powiedzieć, że lista ta jest otwarta. Z uwagi na to, że objawy dotyczą wielu, różnych układów, przez długi czas można błąkać się po wielu specjalistach i nadal nie dostać prawidłowej diagnozy…
Jak dochodzi do zatrucia pleśnią?
Pleśń możemy połknąć ze spożywanym pokarmem, dostarczyć do płuc z wdychanym powietrzem, ale też przez skórę czy błony śluzowe. Pleśń może zagościć w naszym organizmie podobnie jak inne patogeny. Jeśli nasz organizm funkcjonuje prawidłowo – mamy sprawny układ immunologiczny, dobrze pracującą wątrobę, jelita, nerki, dobrze odżywiony organizm – nie stanowi dla nas większego zagrożenia. Jednak, gdy organizm jest osłabiony otwarte są wrota do rozwoju pleśni i powstania poważnych zaburzeń. Większość mykotoksyn stanowi zagrożenie tylko, gdy spożywamy je przez dłuższy czas. Zazwyczaj jednak ich działania nie będziemy widzieć od razu, co sprzyja powolnemu samopodtruwaniu.
Wśród czynników ryzyka narażenia na zatrucie pleśnią możemy wymienić:
- jedzenie owoców i warzyw, które mają oznaki pleśni po odkrojeniu kawałka z nią;
- zalania, wycieki wody, uszkodzenia zbiorników wodnych, powodzie w piwnicy zarówno w miejscu zamieszkania, jak i w pracy;
- dziwne plamy, meszek, odbarwienia na ścianach;
- regularne picie kawy z ekspresu;
- spożywanie dużych ilości orzechów (szczególnie arachidowych, pistacjowych, nerkowca);
- kupowanie produktów na wagę (kasze, bakalie, kawa itd.).
Jak wykryć zatrucie pleśnią?
Na pewno nie biorezonansem i innymi wątpliwymi technikami psuedodiagnostycznymi, które nie mają poparcia rzeczywistości. Najwyższą wartość diagnostyczną ma badanie moczu na mykotoksyny (test oceniający poziomy 11 różnych mykotoksyn, w tym aflatoksyny M1 czy ochratoksyny A), ewentualnie badanie kału. Problem sugerować mogą też badania krwi: podwyższone eozynofile, neutrofile, IgE, WBC, CRP albo obniżone neutrofile, WBC i płytki krwi a także obecność przeciwciał przeciwko Aspergillusowi.
Jak leczyć zatrucie pleśnią?
Kluczowym elementem leczenia jest odcięcie się od wszelkich źródeł pleśni. Warto przyjrzeć się uszczelkom, miejscom za meblami, piwnicy czy ramom okiennym. Powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, by pleśni NIE ZJADAĆ! Pamiętaj, jeśli na żywności rozwija się pleśń NIE WYSTARCZY odkroić spleśniałej części! Zarodki pleśni unoszą się w powietrzu, osiadają na żywności, są w całym produkcie z rozwijającą się pleśnią i na jego powierzchni. Samo usunięcie grzybni nie rozwiązuje problemu. Mykotoksyny są też niewrażliwe na procesy technologiczne (w tym gotowanie, smażenie, pieczenie, destylację, pasteryzację czy fermentację). Nawet mała kropeczka pleśni = wyrzucenie produktu do kosza (CAŁY owoc, cały bochenek chleba!). Mało kto wie, że pleśń to nie tylko “włochaty”, biały nalot, ale także brązowe plamki na owocach (to wspomniana na początku patulina), która często pojawia się na jabłkach czy gruszkach. Na dobrą sprawę, wyjątkiem są banany u których brązowe plamki świadczą o dojrzałości – pod warunkiem, że owoc pod skórką jest bez plam. Spleśniałego produktu NIE WĄCHAJ! Wyczyść dokładnie miejsce w którym przechowywałeś(aś) produkt i sprawdź żywność w pobliżu.
Gdzie najczęściej występuje pleśń?
Mykotoksyny najczęściej występują w niewłaściwie przechowywanych: zbożach, orzechach, przyprawach, warzywach, owocach, roślinach strączkowych, orzechach czy przetworach. Ich rozwojowi sprzyja przede wszystkim wilgoć i podwyższona temperatura. Niezwykle istotne więc jest dbanie o odpowiednie przechowywanie żywności – to ono pozwoli uchronić produkty przed rozwojem pleśni. Orzechy i suszone owoce przechowuj w oryginalnych opakowaniach a po otwarciu – w szczelnych, ciemnych pojemnikach. Żywność suchą bezwzględnie w suchym miejscu, owoce i warzywa – częściowo w lodówce, częściowo poza nią. Zwracaj uwagę na wskazówki producenta, co do przechowywania kupowanych przez Ciebie produktów.
Staraj się nie kupować produktów suchych “luzem”, nie składuj dużych zapasów i staraj się kupować je na bieżąco. Mimo wyższej ceny, lepiej jest wybierać opakowania jednostkowe. Warto też zwrócić uwagę czy jest ono suche, szczelne, bez śladów uszkodzenia. Warzywa i owoce dokładnie oglądaj przed zakupem – okolice łodyg, trzonów, unikaj obitych produktów (to źródło patuliny). Zwróć szczególną uwagę na przyprawy – często trzymamy je w szafkach latami a pleśni w nich wcale nie łatwo jest zaobserwować.
Przy okazji – sery pleśniowe są wytwarzane z grzybów bezpiecznych do spożycia, nie wytwarzających szkodliwych mykotoksyn.
Problematycznym produktem jest z kolei kawa – ziarno kawowca jest mocno narażone na zakażenie grzybami pleśniowymi z rodzaju Aspergillus i Penicyllium, które produkują toksycząa ochratoksynę A. Mikroorganizmy mogą rozwijać się podczas uprawy, przechowywania i transportu. Największych stężeń mykotoksyn możemy spodziewać się u dużych koncernów, mimo że UE narzuca normy, które muszą spełniać producenci – 5 µg/kg dla kawy ziarnistej i mielonej i 10 µg/kg dla kawy rozpuszczalnej. Problemem jednak jest fakt, że te normy nie muszą być wcale bezpieczne dla wszystkich – osłabiony organizm czy wiele filiżanek kawy dziennie może być problemem. Lepszym wyborem zdają się kawy specialty/speciality, które podlegają większej kontroli.
Produkty już pokrojone (np. chleb) staraj się spożywać szybko – ma ona kontakt z większą ilością tlenu, co sprzyja powstawaniu pleśni. Dżemy, kremy, śmietany, które wykorzystujesz wielokrotnie, za każdym razem nabieraj czystymi przyborami kuchennymi. Żeby zapobiec marnowaniu żywności wykorzystuj też mrożenie (nie powoduje znaczących strat wartości odżywczej a sporo rzeczy można mrozić).
Z aspektów higienicznych warto pamiętać o regularnym myciu lodówki roztworem z wody i sody oczyszczonej lub wody z octem. Ważna jest też higiena innych miejsc w których przechowujemy żywność (pojemniki, chlebak). Często powinniśmy wymieniać lub prać ścierki, gąbki, mopy, ręczniki i inne produkty do utrzymania czystości. Wietrz pomieszczenia i staraj się utrzymywać wilgotność na poziomie ok. 40%.
Leczenie farmakologiczne
Na dobrą sprawę nie ma jednego protokołu leczenia. Będzie ono zależne od wielu czynników – rodzaju pleśni, czasu ekspozycji, dawki, narażenia na inne toksyny, możliwości detoksykacyjnych organizmu czy ogólnego stanu zdrowia i odżywienia. Istotną rolę odgrywa komponenta genetyczna – 25% populacji ma mniej sprawny układ immunologiczny, który nie wytwarza efektywnie przeciwciał przeciwko toksynom. Zastosowanie znajdują leki przeciwgrzybicze, przeciwhistaminowe czy sterydowe. Trzeba też dobrać właściwą substancję wiążącą mykotoksyny, zależną od ich rodzaju np. cholestyramina czy węgiel aktywowany. Podobne działanie mogą wykazywać też probiotyki, szczególnie z rodzaju Lactobacillus.
Nie można leczyć zatrucia pleśnią “z marszu” – konieczne jest odpowiednie przygotowanie organizmu i narządów odpowiedzialnych za detoksykację, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do nagłego obciążenia go nadmiarem uwalniających się z grzyba toksyn (tzw. efekt die-off – wspominałam o nim na Instagramie). W przypadku silnych objawów konieczna może okazać się hospitalizacja.
Jaka dieta może pomóc?
Przy zatruciu pleśnią nie ma jednego, złotego standardu dietetycznego – przede wszystkim dostosowujemy dietę do objawów i stanu zdrowia pacjenta. Warto położyć nacisk na to, by dieta była mocno odżywcza, pełna witamin i składników mineralnych. Dobrze również, by miała komponentę przeciwzapalną i wspierała układ odpornościowy, wątrobę, jelita i mikrobiom. Większą ostrożność należy mieć przy produktach bardziej podatnych na rozwijanie się pleśni, takich jak:
- niektóre zboża (pszenica, kukurydza, ryż);
- orzechy (szczególnie te, sprowadzane z daleka), masła orzechowe;
- miękkie warzywa;
- owoce (szczególnie jagodowe) i ich przetwory;
- nasiona roślin strączkowych;
- suszone owoce;
- kakao, przyprawy;
- kawę;
- alkohol (szczególnie wino i piwo);
Nie musisz całkiem eliminować wszystkich z diety, ale zwróć uwagę, by kupować produkty bezpieczne i dobrej jakości. Warto pamiętać, że źródłem zakażenia może być też mięso, nabiał i jaja z niepewnego pochodzenia (od zakażonych zwierząt).
Warto wprowadzić elementy diety przeciwgrzybiczej – przede wszystkim ograniczyć cukier (w każdej postaci). Jadłospis powinniśmy wzbogacić o zdrowe tłuszcze, błonnik, naturalne źródła bakterii probiotycznych, antyoksydanty czy zioła i przyprawy o działaniu przeciwgrzybiczym (czosnek, goździki, oregano, cynamon, tymianek itp.). Warto pomyśleć o wsparciu wątroby, przez zwiększenie stężenia glutationu i wzmocnienie II fazy detoksykacji, czemu sprzyja spożycie żywności bogatej w siarkę (czosnek, cebula), szpinaku, brokułów, kapusty czy awokado.
Dodatek suplementacyjny
Wsparciem dla konwencjonalnego leczenia może być odpowiednio dobrana suplementacja. Dla zwiększenia dostępności pleśni dla substancji przeciwgrzybiczej stosuje się np. NAC. Warto też wdrożyć preparat wspierający wątrobę, która będzie musiała poradzić sobie z przemetabolizowaniem toksyn. Tutaj zastosowanie znajdują preparaty na bazie karczocha, mniszka, ostropestu plamistego czy liposomalny glutation. Można też wspierać eradykację naturalnymi preparatami, do których zaliczymy berberynę, ekstrakt z czarnego orzecha, ekstrakt z czosnku czy kwas kaprylowy. Nie warto jednak dobierać suplementacji samodzielnie a skonsultować się ze specjalistą, bo proces leczenia jest bardzo trudny a z uwagi na dolegliwości z różnych układów można sobie bardzo zaszkodzić działając na własną rękę. Bardzo wrażliwy organizm będzie reagował na KAŻDY preparat, niezależnie czy będzie to lek, czy suplement diety, co może skutkować poważnymi reakcjami.
Podsumowanie
Duch „zero waste” stoi w sprzeczności z wyrzucaniem spleśniałych produktów – mam tego świadomość. Jednak zdrowie jest wartością wyższą i nie jest warte tych kilku złotych, które stracisz na ponownym kupieniu produktu. Jeśli chcesz nie marnować jedzenia, po prostu staraj się nie kupować na zapas. Dobre planowanie, bieżące wykorzystywanie produktów i świadome ich dobieranie w sklepie, może zapobiec generowaniu odpadów a równocześnie uchronić Cię przed zatruciem pleśnią. Potrzebujesz pomocy dietetyka? Podejmijmy współpracę! Moją ofertę możesz poznać Zatrucie pleśnią – jakie daje objawy? Jak je leczyć?
“Odkrój i zjedz na zdrowie”, “przecież tyle to kosztowało, więc szkoda zmarnować”, “to tylko jedna, mała plamka, odkroję i nic się nie stanie…”. Tak właśnie reagujemy, gdy na naszym produkcie rozwinie się pleśń. Musisz pamiętać, że to jest trucizna. Wiem, szkoda pieniędzy i marnowania żywności, ale Twojego zdrowia też szkoda. Nie mówiąc już o kosztach leczenia jakie będziesz musiał(a) ponieść, jeśli Twój organizm obejmie zatrucie pleśnią.
Czym jest zatrucie pleśnią?
Mykotoksykoza to właśnie wspomniane w tytule zatrucie pleśnią i/lub jej metabolitami. W większości jest wynikiem (myko)toksyn (takich jak aflatoksyny, ochratoksyna A, patulina czy fumonizyny), pochodzących od grzybów strzępkowych z rodzajów: Aspergillus, Penicillium czy Fusarium. Stanowi jedno z NAJCIĘŻSZYCH rodzajów zatruć i jest bardzo trudne w leczeniu. Niestety, mykotoksyny mają bardzo rozległy i szkodliwy wpływ na organizm. Działają: rakotwórczo, teratogennie, immuno-, hepato-, nefro- i neurotoksyczne. Jeśli nic Ci nie mówią te określenia to prościej mówiąc – upośledzają pracę układu odpornościowego, wątroby, nerek czy układu nerwowego. Sprzyjają uszkodzeniu skóry i błon śluzowych, obrzękom płuc, zaburzeniom układu sercowo-naczyniowego, nerek czy płodności. Mogą powodować też uszkodzenia DNA a także wady wrodzone u rozwijającego się płodu, jeśli matka miała z nimi kontakt w czasie ciąży. Zwiększają też ryzyko nowotworów (w tym raka przełyku, żołądka, pierwotnego raka wątroby, nowotworów płaskonabłonkowych głowy i szyi, tkanek miękkich, tchawicy, błon śluzowych a także ostrych oraz przewlekłych białaczek).
Pleśń, chociaż kojarzy się nam głównie z żywnością, może rozwijać się w innych miejscach o dużej wilgotności – kuchni, łazience, źle wentylowanych pomieszczeniach czy piwnicy. Szczególnie często rozwija się na ścianach pryszniców czy parapetach. Jej zarodniki szybko rozprzestrzeniają się w powietrzu i przedostają się do naszego organizmu podczas oddychania. W zasadzie grzyb pleśniowy jest w stanie rozwinąć się wszędzie, dzięki temu, że ma bardzo prostą budowę. Najbardziej jednak lubuje się w pomieszczeniach wilgotnych, ciepłych i niewietrzonych, w temperaturze 20-25 stopni. Pleśń może mieć różne kolory, zależnie od barwnika jaki znajduje się w ścianie komórkowej strzępek. Tak też możesz spotkać białą, szarą, czarną czy zielonkawą. Może być ona w postaci aksamitnego nalotu, rozmytych kropek, pułku, kół czy futrzastych narośli.
Jakie objawy daje zatrucie pleśnią?
Z uwagi na rozległy wpływ na organizm, o którym wspomniałam w poprzedniej części, spektrum objawów jest naprawdę szerokie. Zatrucie pleśnią mogą sugerować symptomy jak:
- silne bóle głowy, zawroty;
- stany depresyjne, lękowe;
- przewlekłe zmęczenie, apatia;
- bóle mięśni i stawów, rozproszone po całym ciele;
- objawy alergiczne, astma, nietolerancja histaminy;
- swędzenie skóry, oczu, nosa, gardła;
- przewlekłe zapalenie zatok, polipy w zatokach, nosie;
- uczucie pulsowania wzdłuż kręgosłupa, nagłe ukłucia, wrażenie “porażenia prądem”;
- drgawki;
- drętwienie, mrowienie;
- nieregularne bicie serca, uczucie kołatania, przyspieszone tętno;
- duszności, spłycony oddech;
- nadwrażliwość na światło, zapachy, dźwięki czy substancje chemiczne (w tym leki);
- zaburzenia wzroku, słuchu, węchu;
- szumy uszne;
- zaburzenia krzepliwości krwi;
- zaburzenia żołądkowo-jelitowe tj. biegunka, bóle brzucha, wymioty, nietolerancje pokarmowe;
- problemy ze snem, nocne poty;
- zaburzenia koncentracji, problemy z pamięcią, “mgła mózgowa”;
- problemy z płodnością, zaburzenia hormonalne;
- niewyjaśnione zmiany w masie ciała;
- metaliczny posmak w ustach;
- ciągłe uczucie pragnienia;
- częste oddawanie moczu.
I niestety, trzeba powiedzieć, że lista ta jest otwarta. Z uwagi na to, że objawy dotyczą wielu, różnych układów, przez długi czas można błąkać się po wielu specjalistach i nadal nie dostać prawidłowej diagnozy…
Jak dochodzi do zatrucia pleśnią?
Pleśń możemy połknąć ze spożywanym pokarmem, dostarczyć do płuc z wdychanym powietrzem, ale też przez skórę czy błony śluzowe. Pleśń może zagościć w naszym organizmie podobnie jak inne patogeny. Jeśli nasz organizm funkcjonuje prawidłowo – mamy sprawny układ immunologiczny, dobrze pracującą wątrobę, jelita, nerki, dobrze odżywiony organizm – nie stanowi dla nas większego zagrożenia. Jednak, gdy organizm jest osłabiony otwarte są wrota do rozwoju pleśni i powstania poważnych zaburzeń. Większość mykotoksyn stanowi zagrożenie tylko, gdy spożywamy je przez dłuższy czas. Zazwyczaj jednak ich działania nie będziemy widzieć od razu, co sprzyja powolnemu samopodtruwaniu.
Wśród czynników ryzyka narażenia na zatrucie pleśnią możemy wymienić:
- jedzenie owoców i warzyw, które mają oznaki pleśni po odkrojeniu kawałka z nią;
- zalania, wycieki wody, uszkodzenia zbiorników wodnych, powodzie w piwnicy zarówno w miejscu zamieszkania, jak i w pracy;
- dziwne plamy, meszek, odbarwienia na ścianach;
- regularne picie kawy z ekspresu;
- spożywanie dużych ilości orzechów (szczególnie arachidowych, pistacjowych, nerkowca);
- kupowanie produktów na wagę (kasze, bakalie, kawa itd.).
Jak wykryć zatrucie pleśnią?
Na pewno nie biorezonansem i innymi wątpliwymi technikami psuedodiagnostycznymi, które nie mają poparcia rzeczywistości. Najwyższą wartość diagnostyczną ma badanie moczu na mykotoksyny (test oceniający poziomy 11 różnych mykotoksyn, w tym aflatoksyny M1 czy ochratoksyny A), ewentualnie badanie kału. Problem sugerować mogą też badania krwi: podwyższone eozynofile, neutrofile, IgE, WBC, CRP albo obniżone neutrofile, WBC i płytki krwi a także obecność przeciwciał przeciwko Aspergillusowi.
Jak leczyć zatrucie pleśnią?
Kluczowym elementem leczenia jest odcięcie się od wszelkich źródeł pleśni. Warto przyjrzeć się uszczelkom, miejscom za meblami, piwnicy czy ramom okiennym. Powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, by pleśni NIE ZJADAĆ! Pamiętaj, jeśli na żywności rozwija się pleśń NIE WYSTARCZY odkroić spleśniałej części! Zarodki pleśni unoszą się w powietrzu, osiadają na żywności, są w całym produkcie z rozwijającą się pleśnią i na jego powierzchni. Samo usunięcie grzybni nie rozwiązuje problemu. Mykotoksyny są też niewrażliwe na procesy technologiczne (w tym gotowanie, smażenie, pieczenie, destylację, pasteryzację czy fermentację). Nawet mała kropeczka pleśni = wyrzucenie produktu do kosza (CAŁY owoc, cały bochenek chleba!). Mało kto wie, że pleśń to nie tylko “włochaty”, biały nalot, ale także brązowe plamki na owocach (to wspomniana na początku patulina), która często pojawia się na jabłkach czy gruszkach. Na dobrą sprawę, wyjątkiem są banany u których brązowe plamki świadczą o dojrzałości – pod warunkiem, że owoc pod skórką jest bez plam. Spleśniałego produktu NIE WĄCHAJ! Wyczyść dokładnie miejsce w którym przechowywałeś(aś) produkt i sprawdź żywność w pobliżu.
Gdzie najczęściej występuje pleśń?
Mykotoksyny najczęściej występują w niewłaściwie przechowywanych: zbożach, orzechach, przyprawach, warzywach, owocach, roślinach strączkowych, orzechach czy przetworach. Ich rozwojowi sprzyja przede wszystkim wilgoć i podwyższona temperatura. Niezwykle istotne więc jest dbanie o odpowiednie przechowywanie żywności – to ono pozwoli uchronić produkty przed rozwojem pleśni. Orzechy i suszone owoce przechowuj w oryginalnych opakowaniach a po otwarciu – w szczelnych, ciemnych pojemnikach. Żywność suchą bezwzględnie w suchym miejscu, owoce i warzywa – częściowo w lodówce, częściowo poza nią. Zwracaj uwagę na wskazówki producenta, co do przechowywania kupowanych przez Ciebie produktów.
Staraj się nie kupować produktów suchych “luzem”, nie składuj dużych zapasów i staraj się kupować je na bieżąco. Mimo wyższej ceny, lepiej jest wybierać opakowania jednostkowe. Warto też zwrócić uwagę czy jest ono suche, szczelne, bez śladów uszkodzenia. Warzywa i owoce dokładnie oglądaj przed zakupem – okolice łodyg, trzonów, unikaj obitych produktów (to źródło patuliny). Zwróć szczególną uwagę na przyprawy – często trzymamy je w szafkach latami a pleśni w nich wcale nie łatwo jest zaobserwować.
Przy okazji – sery pleśniowe są wytwarzane z grzybów bezpiecznych do spożycia, nie wytwarzających szkodliwych mykotoksyn.
Problematycznym produktem jest z kolei kawa – ziarno kawowca jest mocno narażone na zakażenie grzybami pleśniowymi z rodzaju Aspergillus i Penicyllium, które produkują toksycząa ochratoksynę A. Mikroorganizmy mogą rozwijać się podczas uprawy, przechowywania i transportu. Największych stężeń mykotoksyn możemy spodziewać się u dużych koncernów, mimo że UE narzuca normy, które muszą spełniać producenci – 5 µg/kg dla kawy ziarnistej i mielonej i 10 µg/kg dla kawy rozpuszczalnej. Problemem jednak jest fakt, że te normy nie muszą być wcale bezpieczne dla wszystkich – osłabiony organizm czy wiele filiżanek kawy dziennie może być problemem. Lepszym wyborem zdają się kawy specialty/speciality, które podlegają większej kontroli.
Produkty już pokrojone (np. chleb) staraj się spożywać szybko – ma ona kontakt z większą ilością tlenu, co sprzyja powstawaniu pleśni. Dżemy, kremy, śmietany, które wykorzystujesz wielokrotnie, za każdym razem nabieraj czystymi przyborami kuchennymi. Żeby zapobiec marnowaniu żywności wykorzystuj też mrożenie (nie powoduje znaczących strat wartości odżywczej a sporo rzeczy można mrozić).
Z aspektów higienicznych warto pamiętać o regularnym myciu lodówki roztworem z wody i sody oczyszczonej lub wody z octem. Ważna jest też higiena innych miejsc w których przechowujemy żywność (pojemniki, chlebak). Często powinniśmy wymieniać lub prać ścierki, gąbki, mopy, ręczniki i inne produkty do utrzymania czystości. Wietrz pomieszczenia i staraj się utrzymywać wilgotność na poziomie ok. 40%.
Leczenie farmakologiczne
Na dobrą sprawę nie ma jednego protokołu leczenia. Będzie ono zależne od wielu czynników – rodzaju pleśni, czasu ekspozycji, dawki, narażenia na inne toksyny, możliwości detoksykacyjnych organizmu czy ogólnego stanu zdrowia i odżywienia. Istotną rolę odgrywa komponenta genetyczna – 25% populacji ma mniej sprawny układ immunologiczny, który nie wytwarza efektywnie przeciwciał przeciwko toksynom. Zastosowanie znajdują leki przeciwgrzybicze, przeciwhistaminowe czy sterydowe. Trzeba też dobrać właściwą substancję wiążącą mykotoksyny, zależną od ich rodzaju np. cholestyramina czy węgiel aktywowany. Podobne działanie mogą wykazywać też probiotyki, szczególnie z rodzaju Lactobacillus.
Nie można leczyć zatrucia pleśnią “z marszu” – konieczne jest odpowiednie przygotowanie organizmu i narządów odpowiedzialnych za detoksykację, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do nagłego obciążenia go nadmiarem uwalniających się z grzyba toksyn (tzw. efekt die-off – wspominałam o nim na Instagramie). W przypadku silnych objawów konieczna może okazać się hospitalizacja.
Jaka dieta może pomóc?
Przy zatruciu pleśnią nie ma jednego, złotego standardu dietetycznego – przede wszystkim dostosowujemy dietę do objawów i stanu zdrowia pacjenta. Warto położyć nacisk na to, by dieta była mocno odżywcza, pełna witamin i składników mineralnych. Dobrze również, by miała komponentę przeciwzapalną i wspierała układ odpornościowy, wątrobę, jelita i mikrobiom. Większą ostrożność należy mieć przy produktach bardziej podatnych na rozwijanie się pleśni, takich jak:
- niektóre zboża (pszenica, kukurydza, ryż);
- orzechy (szczególnie te, sprowadzane z daleka), masła orzechowe;
- miękkie warzywa;
- owoce (szczególnie jagodowe) i ich przetwory;
- nasiona roślin strączkowych;
- suszone owoce;
- kakao, przyprawy;
- kawę;
- alkohol (szczególnie wino i piwo);
Nie musisz całkiem eliminować wszystkich z diety, ale zwróć uwagę, by kupować produkty bezpieczne i dobrej jakości. Warto pamiętać, że źródłem zakażenia może być też mięso, nabiał i jaja z niepewnego pochodzenia (od zakażonych zwierząt).
Warto wprowadzić elementy diety przeciwgrzybiczej – przede wszystkim ograniczyć cukier (w każdej postaci). Jadłospis powinniśmy wzbogacić o zdrowe tłuszcze, błonnik, naturalne źródła bakterii probiotycznych, antyoksydanty czy zioła i przyprawy o działaniu przeciwgrzybiczym (czosnek, goździki, oregano, cynamon, tymianek itp.). Warto pomyśleć o wsparciu wątroby, przez zwiększenie stężenia glutationu i wzmocnienie II fazy detoksykacji, czemu sprzyja spożycie żywności bogatej w siarkę (czosnek, cebula), szpinaku, brokułów, kapusty czy awokado.
Dodatek suplementacyjny
Wsparciem dla konwencjonalnego leczenia może być odpowiednio dobrana suplementacja. Dla zwiększenia dostępności pleśni dla substancji przeciwgrzybiczej stosuje się np. NAC. Warto też wdrożyć preparat wspierający wątrobę, która będzie musiała poradzić sobie z przemetabolizowaniem toksyn. Tutaj zastosowanie znajdują preparaty na bazie karczocha, mniszka, ostropestu plamistego czy liposomalny glutation. Można też wspierać eradykację naturalnymi preparatami, do których zaliczymy berberynę, ekstrakt z czarnego orzecha, ekstrakt z czosnku czy kwas kaprylowy. Nie warto jednak dobierać suplementacji samodzielnie a skonsultować się ze specjalistą, bo proces leczenia jest bardzo trudny a z uwagi na dolegliwości z różnych układów można sobie bardzo zaszkodzić działając na własną rękę. Bardzo wrażliwy organizm będzie reagował na KAŻDY preparat, niezależnie czy będzie to lek, czy suplement diety, co może skutkować poważnymi reakcjami.
Podsumowanie
Duch „zero waste” stoi w sprzeczności z wyrzucaniem spleśniałych produktów – mam tego świadomość. Jednak zdrowie jest wartością wyższą i nie jest warte tych kilku złotych, które stracisz na ponownym kupieniu produktu. Jeśli chcesz nie marnować jedzenia, po prostu staraj się nie kupować na zapas. Dobre planowanie, bieżące wykorzystywanie produktów i świadome ich dobieranie w sklepie, może zapobiec generowaniu odpadów a równocześnie uchronić Cię przed zatruciem pleśnią.
Potrzebujesz pomocy dietetyka? Podejmijmy współpracę! Moją ofertę możesz poznać tutaj.

